Jak urządzić mały salon

Z WikiKnihovna


Kupiłam swoje pierwsze mieszkanie. Dwadzieścia osiem metrów, z czego salon miał ledwie szesnaście. Chciałam w nim zmieścić wszystko: strefę wypoczynku, miejsce do jedzenia, kącik do pracy i nocleg dla gości. Brzmi znajomo? Znam ten ból. Przez trzy tygodnie mierzyłam, rysowałam na kartkach i przeklinałam architektów, którzy projektują takie klitki. Ale da się to ogarnąć. Trzeba tylko podejść do tematu z chłodną głową i konkretnym planem. Nic na siłę, bez wciskania mebli na zapas. Zaczęłam od pomiarów i listy tego, co naprawdę jest mi potrzebne. Resztę odpuściłam. I wiecie co? Wyszło lepiej, niż myślałam.



Kluczowa decyzja to wybór kanapy z funkcją spania. Na rynku jest masa opcji, ale nie dajcie się nabrać na cienkie materace. Mój znajomy kupił tanią wersalkę z cienką gąbką i po roku spał na podłodze. Ja postawiłam na model z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym. To robi ogromną różnicę. Mechanizm DL rozkłada się błyskawicznie, a do tego nie trzeba zdejmować poduszek. Sprawdziłam to w sklepie, rozłożyłam i złożyłam kilka razy. W małym salonie każda sekunda oszczędzonego czasu i miejsca ma znaczenie. Do tego tapicerka welurowa w jasnym odcieniu szarości. Wydaje się ryzykowna, ale welur jest wytrzymały, a jasna barwa optycznie powiększa przestrzeń.



Problem numer dwa to przechowywanie. Goście przyjeżdżają, trzeba wyciągnąć pościel, koce, dodatkowe poduszki. W szesnastu metrach nie ma miejsca na wielką szafę. Rozwiązanie? Łóżko z pojemnikiem na pościel. Wybrałam wersję, która ma głęboki schowek pod siedziskiem. Zmieściłam tam trzy komplety pościeli, dwa koce, cztery poduszki i jeszcze zapas ręczników. Wszystko schowane, salon wygląda czysto. Ważne, żeby sprawdzić wymiary pojemnika przed zakupem. Niektóre modele mają tylko płytką skrzynię, a wtedy niewiele tam wrzucisz. Ja mierzyłam dokładnie, nawet wzięłam ze sobą centymetr do sklepu. Sprzedawca patrzył dziwnie, ale teraz nie żałuję.



Stół w małym salonie to często problem. Zajmuje miejsce, a rzadko się go używa. Zdecydowałam się na składany model przyścienny. Na co dzień jest złożony, wygląda jak konsola. Kiedy przychodzą goście, rozkładam blat i mam stół dla czterech osób. Krzesła kupiłam składane, wiszą na haczykach w przedpokoju. Nikt nie widzi, a jak trzeba, są pod ręką. Uniknęłam w ten sposób wrażenia zagracenia. W małym salonie każdy centymetr musi pracować na dwa etaty. Regał na książki postawiłam nad kanapą, półki sięgają prawie sufitu. Dzięki temu ściana jest wykorzystana, a podłoga wolna.



Oświetlenie to rzecz, którą często bagatelizujemy. Jedna lampa sufitowa to za mało. W moim salonie zamontowałam kinkiety po obu stronach kanapy, dają ciepłe, rozproszone światło. Do tego mała lampka stojąca w kącie i taśma LED nad regałem. Każde źródło można włączyć osobno. Wieczorem gaszę górne światło, zapalam kinkiety i od razu robi się przytulnie. W małym pomieszczeniu unikaj jednej mocnej żarówki, to tworzy ostre cienie i optycznie zmniejsza pokój. Lepiej kilka słabszych punktów światła. Przetestowałam różne ustawienia i to działa.



Zieleń w to must have. Ale znowu, mały metraż nie znosi chaosu. Postawiłam na jedną dużą roślinę w rogu, monsterę, i kilka małych sukulentów na parapecie. Żadnych stert doniczek na stole czy podłodze. Rośliny oczyszczają powietrze i dodają życia, ale trzeba je umieć wyeksponować. Moja montera stoi w jasnym miejscu, podlewa się raz w tygodniu. Łatwa w utrzymaniu, a wygląda jak z magazynu. Do tego kilka gałązek eukaliptusa w wazonie na konsoli. Zapach delikatny, naturalny. Bez chemii i sztucznych odświeżaczy.



Zastanawiałam się długo nad dywanem. W małym salonie dywan może przytłoczyć. Wybrałam mały, okrągły model w neutralnym kolorze, położony tylko pod stolikiem kawowym. Nie sięga do ścian, więc podłoga jest widoczna. To daje złudzenie większej przestrzeni. Stolik kawowy kupiłam z półką pod spodem. Na niej stoją pudełka na piloty i ładowarki. Żadnych kabli na wierzchu. W małym salonie każdy detal ma znaczenie. Jeśli coś jest niepotrzebne, nie ma prawa tu stać. Uwierzcie, pozbycie się zbędnych bibelotów odmieni wasze wnętrze bardziej niż nowa kanapa.



Na koniec dodam, że najważniejszy jest spokój w aranżacji. Nie próbujcie upychać wszystkiego naraz. Wybierzcie jeden fokus, na przykład kanapę z funkcją spania, która spełnia kilka zadań. Reszta niech będzie minimalistyczna. Moja siostra miała podobny metraż i kupiła ogromny narożnik, myśląc, że zmieści wszystkich gości. Teraz ma ciasno i niewygodnie. Ja postawiłam na prostotę i sprawdzone rozwiązania. Łóżko z pojemnikiem na pościel, dobrej jakości materac piankowy i przemyślane oświetlenie to podstawa. Reszta przyjdzie z czasem. Mały salon wcale nie musi być ciasny. Wystarczy dobrze zaplanować każdy centymetr.